niedziela, 12 lipca 2015

Wszystkiego najlepszego Zoe!

Piątek, 12 lipca. Pogoda była taka jak dziś - padał deszcz. Czekałam na kuriera już od dwóch dni. Kiedy o godzinie 10.00 babcia wniosła paczkę do salonu widniały na niej kropelki deszczu. Szybko uporałam się z pudełkiem i wszelaką folią. Moim oczom ukazała się mała, kochana Byul. Byul Rhiannon. Byłam zachwycona jej stockiem, jakością wiga i ślicznym makijażem. Dałam jej na imię Zoe.   
Dzisiaj moja Byulka kończy dwa lata! ^^ Rok temu nie dodałam żadnego wpisu, co nie oznacza, że nie obchodziłyśmy jej pierwszych urodzin. Tym razem postanowiłam jednak uczcić ten dzień w bardziej szczególny sposób niż tylko sesja zdjęciowa - dodaję post! :)

Mogę powiedzieć, że przez te dwa lata Zoe odnalazła swój styl i osobowość, choć pewnie dziwnie to brzmi. Kiedy do mnie przyszła w ogóle nie miałam pomysłu na jej charakter. On kształtował i kształtuje się przez cały czas. Tak jest z ludźmi, tak jest też z lalkami.

Zoe to optymistka, świat widzi w różowych barwach. Jest słodka, kochana i niezdarna. Wielbi wszystko, co urocze! Często wpadają jej do głowy różne szalone pomysły, których na szczęście często nie realizuje. :P Ubiera się dość specyficznie - dużo wzorków, kolorów i ozdób. Zazwyczaj są to stroje bardzo... niedopasowane? Mimo wszystko urocze. ;)
Kocham tę lalkę. Dwa razy chciałam ją sprzedać, a dzisiaj wiem, że zrobienie tego byłoby dużym błędem.





Mówiłam, pogoda nie dopisała, tak jak dwa lata temu. :) 
Zoe nie dostała ode mnie prezentu, ale upiekłam babeczki! 

Dzisiaj miałam dodać post z wczorajszego meet'u, ale z racji, że wypadły urodzinki Byulki, spodziewajcie się go jutro!
W dzisiejszym poście solenizantka prezentowała się w wigu Emily, to tylko okazjonalna stylizacja. ;)
No to jeszcze raz:
Wszystkiego najlepszego, Zoe! 

czwartek, 9 lipca 2015

For breakfast

Zauważyłam, że większość osób w blogosferze tytuły swoich postów pisze po angielsku. Usłyszałam kiedyś, że po francusku lepiej smakuje, a po angielsku lepiej brzmi. Może coś w tym jest? 

Wstałam dzisiaj wcześniej, wzięłam Hanę i wyszłam z nią na zdjęcia. Z 30 stopni zrobiło się 15. Dodatkowo wiał jeszcze wiatr, więc współpraca z lalką była utrudniona. Nie, współpracy w ogóle nie było. :B Mimo braku zaangażowania modelki i niesprzyjających warunków pogodowych udało mi się zrobić kilka zdjęć nadających się do publikacji.

Początkowo Hana miała "jeść" coś bardziej śniadaniowego, aby wpasować się lepiej w porę, o jakiej dodaję ten wpis, ale jedzenie naleśników w takich okolicznościach raczej nie było dobrym pomysłem. Zwłaszcza jedzenie małych naleśników, które w bardzo prosty sposób mogą zniknąć, tym samym nie zostając zjedzone. ;) 




Bonusowo dodaję zdjęcie Miku. Próbuję ogarnąć jej perukę. ^^"
Miłego dnia, Kochani! :)

wtorek, 7 lipca 2015

W bardziej wakacyjnym klimacie


 Wakacje zaczęły się tydzień temu, a ja dodaję już trzeci wpis! Sukces!
W sobotę byłam nad jeziorem. Jako, że wydawało mi się to idealną okazją do zdjęć, wzięłam Wandę. Chciałam pojechać z Emily. Była już nawet gotowa do spakowania, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Wiadomo, Wanda jest mniejsza, wygodniej się ją transportuje. ^^ I chyba zrobiłam to po raz  ostatni. Strasznie bałam się, że piasek powlatuje jej w stawy lub zarysuje się buźka. Na szczęście wróciła do domu cała i zdrowa, aczkolwiek jeżeli chodzi o plenery z nią ograniczę się na razie tylko do ogródka. Tam jest bezpieczniej. ;)






O, tak ładnie tam było!
Patrzę tak sobie na Wandulę i zastanawiam się ile jeszcze będę musiała na nią wydać... Kocham tę mordkę, ale będzie z nią naprawdę wiele pracy, żeby stała się "lalką idealną". :B
U Was też jest tak gorąco? Bo u nas od kilku dni temperatury powyżej 30°C. 
Ja idę się dalej lenić, a Wam życzę miłego, chłodnego dnia! 

środa, 1 lipca 2015

Hana też prawie deszczowo


Czyli ciąg dalszy pleneru "podeszczowego". ;)
Jak tam Wam mijają te pierwsze dni wakacji? Bo mi dość pracowicie. Oby tak zostało, nie chcę zmarnować tych wakacji, chcę zrobić coś pożytecznego! Chociaż nie, chcę się też trochę ponudzić, bo w następnym roku szkolnym na pewno mi tego zabraknie!
Zauważyłam, że moje posty są pisane w dziwny sposób. Początkowo mam tylko zdjęcia, a tekst wymyślam na bieżąco. Jest tyle rzeczy, którymi chciałabym się z Wami podzielić, a nie umiem złożyć ładnych, logicznych zdań. Może pora coś zmienić i trochę dłużej posiedzieć nad klawiaturą, aby ładnie dobrać słówka? Chcę, aby przyjemnie czytało się Wam wpisy, które publikuję. Będę się starać, obiecuję! 
Dość biadolenia, przejdźmy już do treści właściwej, czyli krótkiego pleneru Hany. Jak już wspominałam w ostatnim poście, z dużymi lalkami trudniej się pracuje niż  z taką maleńką, zgrabną Suzy. Mimo wszystko coś tam mam. Teraz na blogu będzie dużo plenerów. Mam nadzieję, że je lubicie. :P Ja uwielbiam zdjęcia plenerowe -
i robić, i oglądać! ^^





I to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o przedwczorajsze podboje ogródka. :P Szykuję się na jakąś sesję z Laurie, choć nie wiem ile wyjdzie z moich śmiałych planów. Jest śliczna, ale naprawdę ciężko się z nią pracuje. 
I na koniec Suzy. Wczoraj u nas padało, a dzisiaj grzało. A w następnych dniach ma być jeszcze cieplej.
I Maluszek zamyka wpis pełen bonusów (bo aż dwa!). Cały czas próbuję nadrobić zaległości na Waszych blogach. ^^" 
Miłej nocy!  

wtorek, 30 czerwca 2015

Suzy prawie w deszczu


Cześć Kochani!
Suzy, a właściwie Ola przyjechała, co nieomylnie jest okazją do zrobienia zdjęć. :) Właściwie fotki Suzy obiecałam Wam jakiś rok temu, ale lepiej późno niż wcale, no nie? Bardzo fajnie pracuje się z maluchami, o wiele fajniej niż z dużymi lalkami. Nic nie lata, nie przekręca się... No może czasem tylko ręka odpada. ;) Poza tym mówimy teraz o Suzy - lalce niesamowicie urokliwej.
A w ogóle to dość długo mnie tu nie było. Post pojawiały się w miesięcznych odstępach.
Nie usprawiedliwię się nadmiarem obowiązków i nauką, bo tego wcale nie było aż tak dużo. Do tak nieregularnych postów przyczyniło się raczej moje lenistwo. Chociaż widzę, że na wielu blogach życie zamarło w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nie chcę, żeby to samo stało się z moją stroną, bo jeszcze chyba nie jest za późno.
Najprawdopodobniej 60% osób, które tu trafią nie przeczyta tego stosunkowo krótkiego tekstu. Nie oszukujmy się, moje teksty nigdy nie są długie. Nie przedłużając już - zapraszam do obejrzenia pleneru Suzy! Prawie w deszczu, bo chwilę wcześniej padało. ;)



    






Czyż nie jest śliczna? ^.^
A teraz proszę wyobrazić sobie moje spodnie po plenerze. Ugh...

*Nie umiała wcisnąć tego w główną część postu, więc piszę teraz*
Rozpoczęła się już wakacje. Jakie macie plany? Może gdzieś się wybieracie?
Ja mam jedno postanowienie - dodać jak najwięcej postów!

Pożegnam się z Wami zdjęciem Hany, które jest jednocześnie zapowiedzią następnego postu. :D
Też była z nami na plenerze. 

niedziela, 24 maja 2015

Zaległości: Laurie w plenerze

Ostatnio robiłam porządki w folderach na komputerze. Mam naprawdę mnóstwo zdjęć i sesji, które powstały podczas mojej czteromiesięcznej przerwy od blogowania. ^^" Tak sobie pomyślałam, że może co jakiś czas będę wrzucać tu te zaległe fotki, bo naprawdę szkoda, żeby się "zmarnowały". Dziwię się w ogóle, że nie zrobiłam tego wcześniej... 
Dzisiaj mam dla Was plener Laurie, która 13 maja skończyła rok! :)







Śliczny wianuszek. :) Tak naprawdę jest to ozdoba na biurko, ale, według mnie, użycie jej jako wianuszka jest o wiele fajniejsze. 


No i dwa zdjęcia sukienki od Errorchan, nie mogłam zdecydować, które opublikować. Większość z Was zapewne już ją widziała, o tutaj!



Little Land ma już 70 obserwatorów! Bardzo, bardzo Wam dziękuję! :)
Jesteście cudowni! 
Dzisiejszy post jest dość krótki, co spowodowane jest, jak zawsze, brakiem czasu. Przełom maja i czerwca to dla uczniów najgorszy okres w całym roku szkolnym, no nie? 
Miłej niedzieli! 
PS Tak Laurie wygląda aktualnie. ;)